Woda i odchudzanie

Data: 9 listopada 2015 Autor: Adam

Temat wody związany z odchudzaniem można traktować na dwa sposoby. Oba wydają się dość dziwne, ale są bardzo istotne dla efektów, jakie przyniesie odchudzanie. Co to za tematy?
Pierwszy z nich to kwestia wody w naszym metabolizmie. Składamy się w większości z wody i to wiemy, ale nie wiemy już, dlaczego tak się dzieje, po co nam tyle tej wody. Jest ona tak niezbędna, ponieważ zdecydowana większość reakcji chemicznych w naszym ciele, na przykład oddychanie komórkowe oraz spalanie tłuszczu, odbywa się w środowisku wodnym. Innymi słowy, reagują ze sobą substancje, które są rozpuszczone w wodzie, lub które po prostu potrzebują wody do przeniesienia się z jednego miejsca w drugie, jak tłuszcze. Dlatego odchudzanie, w trakcie którego w naszym ciele jest za mało wody, będzie przebiegało w sposób mało efektywny i powinniśmy też się spodziewać ogólnego osłabienia organizmu połączonego ze zmniejszeniem się jego wydolności. Odchudzanie staje się oczywiście dużo trudniejsze, kiedy decyzja o wstaniu z kanapy wymaga wielkiego samozaparcia.
Woda na odchudzanie ma także jeszcze jeden wpływ i w praktyce często okazuje się on bardziej znaczący, chociaż gdyby odchudzanie trwało dłużej, to jego istotność zmniejszyłaby się do poziomu marginalnego. Chodzi tutaj o to, że odchudzanie w pierwszych fazach tego zjawiska bardzo często powoduje przede wszystkim utratę wody z organizmu. Nie pijemy więcej, chociaż mamy więcej ruchu, a do tego wody dostaje się do naszego ciała znacznie mniej z pokarmem. A wcale nie są to małe ilości. Jeśli przeliczymy sobie, że 1 litr wody to jeden kilogram, strata dwóch kilogramów po miesiącu odchudzania może być w całości związana tylko ze zmniejszeniem się ilości wody w naszym organizmie. Po czasie oczywiście problem zacząłby się normować, bo pragnienie osiągnęłoby odpowiedni poziom, ale bardzo często następuje to później, niż decyzja o zaniechaniu wysiłków w celu utraty wagi. W końcu odchudzanie się powiodło, prawda? Kilogramy zostały zrzucone, prawda? No właśnie nie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *